McDonald’s na Teneryfie

Dolecieliśmy na Teneryfę.
Gdzieś z tyłu głowy mieliśmy świadomość, że nie obędzie się bez degustacji specjałów lokalnego McDo(nald’s). Sprawdzanie smaków oferowanych przez tę sieć w różnych krajach jest tradycją Łukasza. Skwapliwie się pod nią podłączyłam, specjalizując się w ocenie zestawów Happy Meal.

 

 

Nie spodziewaliśmy się jednak, że natrafimy na restaurację tak szybko! I że tak szybko złapie nas głód, który nakaże rozpocząć wypoczynek w Krainie Owoców Morza od szybkiego wsunięcia produkowanych masowo hamburgerów… Wylądowaliśmy, odebraliśmy samochód, ruszyliśmy w kierunku miejsca noclegu. I zatrzymaliśmy się na trasie w restauracji pod złotymi łukami.
Oto zbiór wniosków wyciągniętych z tej wyprawy:

 
1. LOKALIZACJE LOKALI

Według map Google na Teneryfie znajduje się 16 restauracji tej sieci, z czego największe zagęszczenie (6 knajpek) na terenie Costa Adeje i Los Cristianos na południowo-zachodnim brzegu wyspy. Ogólnie rzecz ujmując, nie ujedziesz godziny, nie natrafiając na McDonalda.

 

2. KLIENCI

Zawitaliśmy do restauracji w poniedziałek około godziny 18:00. Na miejscu zastaliśmy trzy znudzone życiem mamy karmiące (szczupłe!) dzieci oraz starszą kobietę chrupiącą w kącie frytki. Lokal, do którego zajrzeliśmy, był otwarty w godzinach 10:00-2:00. Znajdował się ok. 5 minut drogi od lotniska i był ulokowany w okolicy sprawiającej wrażenie dość opuszczonej, zdecydowanie nieturystycznej. Jednak od tego punktu tylko kolejnych 10 minut dzieliło nas do rozwiniętego turystycznie El Medano.

 

 

3. JEDZENIE DLA DOROSŁYCH

Oddaję głos Łukaszowi, koneserowi McDonald’owych smaków:
– Było ok. Cheesburger smakował tak jak wszędzie indziej na świecie (poza Ameryką, gdzie był zwyczajnie niesmaczny). Poza tym wziąłem kanapkę z kurczakiem TEX MEX. Nawiązuje do kuchni meksykańskiej, ale nie widziałem go w Polsce, więc uznałem, że warto spróbować. Słaby, chociaż sos całkiem smaczny. Frytki i cola – klasycznie. Rozmiarowo porcje porównywalne do polskich.

 
4. ZESTAWY DZIECIĘCE

Tutaj także bez zaskoczeń. Na zestaw składa się:
1. Danie główne (McFish, hamburger, cheeseburger, chickenburger, McNuggets);
2. Zapychacz (frytki, happy cherritos, happy zanahorias);
3. Napój (słodkie gazowane, sok tropi lany, woda);
4. Deser (McFlurry M&M,s, owoc, danonino, actimel);
5. Zabawka.

Poza tym, według menu internetowego, dziecko poza zestawem Heppy Meal może zdecydować się na przegryzki:
1. Krokiety z szynką;
2. Pokrojonego melona.

 

 

Zabawki nie stanowią w tym zestawie dominanty. Właściwie to nigdzie nie są zaprezentowane. Ich zdjęć nie ma ani na stronie internetowej restauracji, ani w samym lokalu. Do zestawu dorzucono nam trzy kupony uprawniające do zniżki przy zakupie biletów do wodnego parku rozrywki lub do zoo (zniżka o 3 euro dla każdej osoby; każdy kupon upoważnia do zniżki maksymalnie 4 osoby) oraz maskotkę – uśmiechnięty znak STOP. W pierwszej chwili trudno powiedzieć czy to element skierowanej do dorosłych akcji promującej bezpieczną jazdę, czy jednak reprezentant kolekcji zabawek dla dzieci. To spory kontrast względem, choćby, Japonii, w której z kupna zestawu Happy Meal uczyniono swoisty kolekcjonerski rytuał.

JAK WYGLĄDA MCDONALD’S PO JAPOŃSKU?

 

Dopiero szybki rekonesans w kolejnej restauracji – w Puerto de la Cruz – ujawnił, że zabawka była elementem większej kolekcji związanej z promowanym aktualnie filmem animowanym.
 

 

5. CENY

Zestaw: frytki, cola, kanapka TEX MEX: 8,55 euro (ok. 37 zł)
Zestaw Happy Meal: 3,85 euro (ok. 17 zł)

Podsumowując: można się najeść. Jednak w knajpie nad brzegiem morza w pobliskim El Medano za 8,5 euro można dostać kawał ośmiornicy w zestawie obiadowym. Chyba bardziej warto ;).

 

 
 
 

Facebookby featherUdostępnij znajomym / Share with friends
Facebookby featherPolub na fejsbuku / Like Page

Dodaj komentarz