Co warto zjeść w Gruzji?

Ceny posiłków w Gruzji są, krótko mówiąc, przyjazne. Zazwyczaj sycące danie kosztuje ok. 1/2 – 3/4 kwoty, którą zapłacisz za nie w Polsce. Przykładowe ceny: chaczapuri – 9 lari (ok. 13 złotych), zupa – 5 lari (8 zł), sycąca bułka z nadzieniem kupiona w przydrożnej budce – 1-3 lari (1,5-4,5 złotego), obiad dla pięciu osób na tyle obfity, że wynieśliśmy z niego porcje na śniadanie – w jednym miejscu 110 lari (160 zł), w drugim – 50 lari (70 zł). A czego warto skosztować? Może lemoniady w kolorze płynu do naczyń, rozwałkowanego dżemu lub… wina pitego z popiersia Stalina?

 

 

Do lokalnych specjałów, których warto spróbować, należą:

Kinkali/khinkali/Chinkami

Kołduny wypełnione standardowo zupą i mięsem. Rzadziej występują w postaci nadziewanej np. serem lub szpinakiem. Tradycyjnie kinkali należy chwycić za wystający czubek, a następnie odwrócić do góry nogami, nadgryźć i wypić zawartość. Potem zjeść pozostałą część. Czubek z ciasta należy zostawić na talerzu.

Khaczapuri/chaczapuri

Zapiekany placek z serem. Uwaga, jest bardzo sycący – nawet jeżeli masz wielki apetyt, być może wystarczy Ci średnia wersja!

Płaty dżemu

Znajdziesz je na bazarowych stoiskach. Wyglądają jak płachty materiału lub skóry, ale to słodki lub kwaskowaty dżem, który możesz rwać i przeżuwać podczas podróży. Świetna przegryzka! Cena jednego takiego dżemu to ok. 2 lari.

 

 

Czurczchela

Nazywana czasem „gruzińskim snickersem” ze względu na obecność orzechów, tak naprawdę nie ma wiele wspólnego z tą słodyczą. Czurczela jest deserem produkowanym z orzechów zatopionych w delikatnie słodkiej masie z soku winogronowego i mąki, nanizanych na nitkę i sprzedawanych na ulicznych straganach. Jesz ją, urywając lub odgryzając kolejne orzechy i ściągając je z nici. Cena za jedną czurczelę to 2-3 lari – nie płać więcej, ktoś Cię naciąga!

 

 

Truskawki, poziomki, czereśnie

I w mieście, i poza miastem możesz natrafić na siedzących na chodniku handlarzy czy przechadzające się wzdłuż drogi handlarki. Oferują słodkie, umyte owoce sprzedawane zazwyczaj w plastikowym kubeczku. Cena za takie dobro to ok. 1-2 lari za jedną porcję. Świetna, zdrowa przegryzka. Uważaj jednak w miejscach turystycznych…
 

– Czereśnie! – Lukowi zaświeciły się oczy. – Weźmy kubeczek!
Co mogło pójść źle?
– Chcecie spróbować? – zapytał po angielsku sprzedawca. Luk skinął głową, sięgnął po owoc, rozsmakował się w nim i wziął do ręki kubeczek.
– Poprosimy.
– 10 lari – oznajmił sprzedawca bez mrugnięcia okiem. 15 złotych za kubeczek czereśni! Tylko dlatego, że były sprzedawane obok pomnika uwieczniającego przyjaźń rosyjsko-gruzińską…

 

 

Wino

Gruzini z niego słyną. Jesienią możesz trafić na festiwal wina w Kakheti. Nie jestem koneserką alkoholi, więc nie będę wypowiadać się na temat smaku, natomiast
z pewnością warto zwrócić uwagę na piękne zdobione butelki, w których sprzedaje
się to dobro. Są ręcznie malowane, mają bardzo fantazyjne formy – od domów,
po scenki rodzajowe, zakończywszy na… popiersiach Stalina – i świetnie nadają
się na prezent z podróży.

 

 

Cza-cza/chacha

Popularny gruziński trunek, bimber warzony często na prywatny użytek. Kupisz go w wersji ozdobnej, jak ta na zdjęciu, w lokacjach turystycznych oraz w wersji „lokalnej” na bazarku lub w niemal dowolnej wiejskiej chacie, do której zajrzysz. Kupując domową czaczę możesz spodziewać się ceny ok. 3-6 lari za litrową butelkę; każdy gospodarz wyceni trunek według własnego uznania.

 

 

Lemoniada

Szczególnie popularna i charakterystyczna dla Gruzji jest żywo zielona, przypominająca z wyglądu roztwór chemiczny do mycia naczyń. Ma smak estragonowy i jest bardzo słodka. Warto też spróbować innych rodzajów – rynek lemoniad w Gruzji jest dość bogaty.

 

 

 

WAŻNA UWAGA! Jeżeli liczysz na to, że kupisz czurczchelę, alkohol lub inne dobra w przyzwoitej cenie w strefie bezcłowej na lotnisku, to się… przeliczysz.
– O, nie tak drogo. 18. W mieście było 16 – zauważyliśmy w pierwszej chwili. A potem coś przestało nam grać.
– Tak, tylko w mieście było 16 LARI (ok. 22 złotych), a na lotnisku jest 18 EURO (ok. 80 złotych)…
Czurczchelę w mieście kupisz za 2 LARI (3 zł), na lotnisku za 8 EURO (32 złote). Jedynym sensownym zakupem okazała się lemoniada estragonowa, która na lotnisku kosztowała „tylko” o połowę więcej niż w restauracji (2 GEL a 3,5 GEL).

 

Smacznego :)!

 

 
 

Facebookby featherUdostępnij znajomym / Share with friends
Facebookby featherPolub na fejsbuku / Like Page

Dodaj komentarz